Umiejętności

Strona główna
Czas Zemsty - Klęska
Napisany przez Bomirr, z 01-07-2009 21:29

 

 

Kropla wody spada na zdobiony hełm krasnoludzkiego żołnierza, druga zaś na jego bujana brodę, krasnolud odruchowo otarł lżę po czym otrząsając lekko głowę rozejrzał się po sali.
W jej centrum stal pięknie zszyty namiot z dumnie zaczepiona flaga ze złotym kowadłem i młotem.
W około krzątali się na przemian krasnoludzcy żołnierze,górnicy i zupełnie niewyróżniający się całkiem normalnie ubrani krasnoludowie, wciąż niemogący się napatrzeć na pięknie zdobione kolumny, posagi z białego marmuru, mimo iz zakurzone i wymagające odrestaurowania to w ich oczach były idealne, ten kunszt i fachowa ręka, wkońcu byli w domu, w sali nazywanej przez nich samych 21.


Nagle jeden z krasnoludów podniósł alarm.
- Uwaga znów wracają, znów te goblinie ścierwo! Zabić jak zawsze, bez litości!
To przykuło uwagę kroczącego u boku Durina, kapitana straży krasnoludzkiej Grimualda.
- Coś tu jest nie tak, czemu jest ich tak dużo?
Wtem wysypało się setek kilka goblinów, prawdziwy szturm, przybywali zewsząd z góry, schodzili po filarach, z każdego kata sali.
- Za mną! Za Durina!
Krzyknął kapitan wyciągając ogromny zdobiony runami topór a za nim podążył cały jego odział, straży ubranych w krwisto-czerwone płaszcze.
Sytuacja nie wyglądała dobrze, przewaga goblinów była przygniatająca, wiec pospiesznie na pomoc ruszył także Durin wraz ze swym odziałem.


Walka była niezwykle zacięta, co padł tuzin goblinów, dało się zauważyć kolejnego zadźganego krasnoluda, wkrótce cale wejście do sali przypominało czerwona plamę , zasłaną ciałami poległych.
- Już prawie, bracia jest ich coraz mniej, do boj...
Nagle Durin przerwał czując tak jak reszta krasnoludów powiem bardzo gorącego powietrza na twarzy.
Gobilny nagle przerwały walkę i chichocząc rozpierzchły się i znikły z pola widzenia krasnoludów.
Khazadzka armia stała chwile w bezruchu patrząc na siebie, po czym jeden z nich krzyknął nagle, topór upuszczając.
- Płomień!
Wtem smuga ognia wręcz zmiotła ze schodów cały odział Durina, który nakazał pozostałym braciom wycofać się do bram.
- Odwrót, cholera wycofać się!


Klnący khazadzi wycofywali się z sali czy prędzej,podążać tuz za Durinem.
Większość nie miała tego szczęścia i wtem zasłali cały korytarz swymi zwęglonymi ciałami.
Durin wraz z garstka krasnoludów wycofali się niemalże do samego wejścia do bram Khazad-Dum.
Wtedy król przywołał do siebie jednego z wojowników.
- Bornarze, udaj się czym prędzej do Ered Luin i powiadom braci którzy tam przebywają, żeby przybyli czym prędko do bram morii, topór i kusza każdego krasnoluda potrzebna jest by Khazad-dum utrzymać! Biegnij! Żadnych pytań, biegnij!


Biegnąc czym sił w nogach krasnolud minął kilku martwych krasnoludów u bram morii i otoczonego przez ogromna ilość goblinów kapitana Grimualda ,który raz po raz odcinał głowy znienawidzonemu wrogowi.
Przymknął posłaniec na chwile oczy i ruszył czym sił do gór błękitnych.

 

 
Początek tragedii...
Napisany przez Elvenking, z 01-07-2009 10:58

 

Nieszczęście potrafi narodzić się nieoczekiwanie, w momencie w którym nikt nie jest na nie przygotowany. Tak samo było i tym razem…

Noc okryła całunem miasto Bree, które zdawało bawić się w najlepsze. Karczma wypełniona głosami ucztujących ludzi, na ulicach gwar, kłótnie oraz wrzaski niezadowolonych strażników, którzych ktoś wciąż wolał. Były również krzyki… pełne bólu i przerażenia. Od tego momentu strażnicy mieli pełne ręce roboty, nikomu nie pozwolono wejść do pomieszczeń w których pracowała znana tu wszystkim hobbicka alchemiczka o przesympatycznej naturze. Wiele osób widziało, jak wynoszą ją na noszach z tamtych pomieszczeń. Widziano jej straszliwie pozmienianą twarz, jej pokrwawione odzienie oraz ciało. Dowódca usłyszał wiele od swych ludzi, którzy wspominali wciąż coś o szalonych galopadach na ulicach miasta w wykonaniu tutejszego mężczyzny Miguela oraz Rohańskiego żołnierza, którego imię ktoś zasłyszał – Eriaf. Trzeci jeździec nosił imię Daren, ale nikt głowy za to dać nie chciał. Wszyscy trzej wyruszyli na zachód o świtaniu...

 

 
Plan dzialania
Napisany przez Ławryn, z 27-06-2009 19:24
Na początku chciałbym się przywitać z nowego stanowiska,
 jakie mi powierzono. Mam nadzieję, iż spełnię Wasze 
oczekiwania, jak i sama współpraca będzie się układać 
bezkonfliktowo. Mam jasny pogląd na to, w którym 
kierunku endore powinno teraz pójść. Przedstawie tutaj 
plan naszego dzialania. Zmiany jakie chcemy wprowadzic:
 
 
 STRONA MECHANICZNA
a) balans walki, zrobienie tego raz a porządnie.
b) spawnet. Nie trzeba mówić dlaczego :)
c) rozwiązanie problemu straży. Porównanie 
   „czy wytracić broń” nie na podstawie gildii, a rasy.
d) zmiana core na nowy (pol098)
e) zmiany w skillach. (głównie chodzi o połączenie kilku w jeden)

Obecnie trwają dyskusje nad stroną fabularną serwera. 
Jak tylko dojdziemy do porozumienia 
opiszemy nasze działania w  kolejnych newsach.
 
Chciałbym zaznaczyć tutaj, że nie zajmiemy się na 
początku żadną rewolucją. Naszym zadaniem jest najpierw 
uporządkowanie systemów, jakie już mamy, ewentualnie 
usunięcie części z nich. Następnie można pomyśleć o czymś nowym.

To tyle... więcej informacji jak i szczegółów wkrótce....  

 
Coś się kończy...
Napisany przez Valamar & Elin, z 24-06-2009 22:28

 


 


 

Wszystko się zmienia. Ludzie przychodzą i odchodzą, dla mnie zaś już wybitnie przyszedł ten drugi okres. Gdy około rok temu przejąłem EME -  serwer leżał czekając na hipotetycznego upa. Teraz działa sprawnie i w pełni stabilnie. W okresie swego ekipowania poprawiłem kilkaset pomniejszych bugow, a także wyeliminowałem wszystkie krytyczne błędy, wprowadziłem też kilka zupełnie nowych systemów. Niestety czas zmienia także priorytety. Obecnie nie mam już ani dość sił, zaś przede wszystkim brak mi czasu, którego serwer ten wymaga. Swą władzę oraz funkcję kierownika projektu vel "głosu decydującego" składam w ręce Lawryna. Sądzę, iż bez trudu poprowadzi on EME ku dalszemu rozwojowi i chwale. Póki zaś jeszcze jestem na scenie chciałem z tego miejsca podziękować tym dla których warto było poświęcić się temu serwerowi. Na pierwszym miejscu umieszczę Elenwendriel, której niezłomność i pogoda ducha zawsze była dla mnie inspiracją. Podziękować także chciałbym Silvanolowi za wierność, uczciwość i wiele godzin wspólnej, świetnej gry oraz Waryatowi za zawsze trzeźwe spojrzenie na świat i jego waryackie życiowe mądrości. Kolejna osobą której nie sposób bylo by pominąć jest Topola, której chociaż nie znam tak dobrze, jednak swym optymizmem starała sie wspierać mnie w mym dziele. Chciałbym także podziękować Ekipie wraz z którą odbywałem tę zaszczytną służbę. Tu na pierwszym miejscu wymienię Elinkę, która zawsze była skora do pomocy i na której nigdy się nie zawiodłem, oraz na grze z którą spędziłem wiele niezapomnianych godzin. Kolejną osobą jest Lawryn, na którym także zawsze można było śmiało polegać. Nie mogę także zapomnieć o Bomirrze który zawsze mobilizował mnie swym marudzeniem do pracy czy Szczurku wraz z którym przeżyłem wiele świetnych chwil pośród szlaków Śródziemia. Nie będę już przeciągał tego przydługiego pożegnania... *znikł*

 

Izindu-bêth…

Wielu z Was pewnie wie, jak długo nosiłam się z podjęciem tej decyzji, no ale w końcu nadszedł czas by powiedzieć  „żegnam”. Powodów jeśli kilka, głównie brak czasu. Niestety, gdzieś zgubiła się też radość z tworzenia czegoś fajnego, a pojawiło się zniechęcenie. Doszłam do wniosku, że to już nie jest moja piaskownica, więc czas zabrać swoje zabawki i pozwolić Wam bawić się samodzielnie, tak jak chcecie, we własnym stylu. W tym miejscu wypada pogratulować niektórym motywacji i konsekwencji w działaniu…

Ale koniec marudzenia – czas na podziękowania.

Przede wszystkim dziękuję kolegom z EDT za wiele godzin wspólnej pracy i zabawy, kłótni i śmiechu. Powodzenia chłopaki w tej trudnej i niewdzięcznej roli , robicie naprawdę kawał dobrej roboty, kontynuujcie to, bo mimo wszystko warto– no i życzę wiele cierpliwości, na pewno się Wam przyda.  Szczególnie dziękuję Valamarowi – za to że zaryzykował przyjęcie mnie do Ekipy, za to, że wytrzymywał moje pretensje, marudzenie, za wsparcie, zaufanie i inspirację do dalszej pracy, za godziny spędzone w skryptach – są jeszcze tacy, którzy umieją to docenić; Szczurkowi za dyskusje do 2.00 w nocy i że jego ‘Stokrota...’ potrafiło przywrócić mi trzeźwy osąd; Lawrynowi za cierpliwość w wrzucaniu do gry kolejnych kiecek i ogrom pracy jaką wkłada w to by ten shard funkcjonował.

Dziękuję kochanym Elfom z Rivendell  i Lothlórien – mam nadzieję, że będziecie miło wspominać moją  „opiekę”. Starałam się jak mogłam  - niestety z różnym skutkiem. Chciałabym podziękować każdemu z osobna,  ale trochę Was jest i mogę nie wymienić wszystkich, niemniej specjalne podziękowania należą się Elenwendriel – za wspieranie merytoryczne, za wiedzę, za wszystko.

Dziękuję Strażnikom – za wiele godzin wspólnej gry z moją „straszną i przekoxaną” gmowską postacią – myślcie sobie co chcecie, nie żałuję i zrobiłabym to jeszcze raz.

Dziękuję też ogółowi Graczy – w końcu to Wy również tworzycie fabułę i historię na równi z EDT. I dzięki Wam też sporo się nauczyłam i świetnie bawiłam.  

Jeśli kogoś podczas mojej, niemal rocznej, pracy na EME uraziłam  - przepraszam. Zawsze starałam się być szczera, na pewno nie było moją intencją robienie krzywdy komukolwiek.

Tak na koniec chcę życzyć dobrej zabawy, bo to ma być zabawa - nie psujcie jej sobie i innym.


Pozdrawiam serdecznie,

E.

...adûn izindi batân tâidô ayadda: îdô kâtha batîna lôkhî...
 
Co wiatr przynosi...
Napisany przez Majesty, z 22-06-2009 15:36

 

 

 Nastał nowy, złowrogo zanoszący się dzień…  Bladoczerwona tarcza Anara, ledwo widoczna, wśród gęsto kłębiących się, czarnych chmur, wznosiła się ponad horyzont.  Gondor powoli budził się do życia. Poranny zwiad, później niż zwykle opuścił górskie stanowiska. Jeźdźcy galopem Lebennin przebyli, by jak co dzień wzdłuż Wielkiej Rzeki pomknąć od zatoki Belfalas ku samemu Osgiliath. Jednak jak wszystko na to wskazywało nad ich ziemią wisiało widmo grozy, którego postać, poznali dotarłszy do Pelargiru.  Niedługo trza było wypatrywać tego, co porywisty, zachodni wiatr przytargał dziś ze sobą.

Przed oczami zwiadowców, jak ujście Anduiny szerokie, rozciągał się ciemnobrązowy ‘dziub’ złożony z ciężkich, bojowych okrętów. Jego zwieńczeniem była perełka korsarskiej floty, a jednocześnie najbardziej zwrotna i znana łajba- ”Tłusta Marry”.  Tuż za nią trzepotały od wiatru ciemne żagle z wyrysowanym, za pomocą oleju wizerunkiem Czarnego Wilka. Tak więc … bestie z Rhunu, nie pozostały obojętne wobec wezwania swych umbarskich kompanów. 

Ten przerażający widok na długi czas pozbawił oddechu, stojących w bezruchu, zupełnie osłupiałych jeźdźców. Nieprzeniknioną ciszę nagle przerwał krótki okrzyk:  „Do Białego Miasta !”, a chwilę później dało się posłyszeć tylko świst, przecinających powietrze, korsarskich strzał. Grupa zwiadowców opadła bezwładnie pod kopyta swoich wierzchowców, własną śmiercią umożliwiając ucieczkę dwójce swych pobratymców, stojących najdalej od brzegu.

Nie trzeba być mędrcem, by zgadnąć czego zwiastunem były odgłosy galopu i ociekający z czół, pot gondorskich zwiadowców.

 
Nóż w plecy
Napisany przez Maliniak_, z 21-05-2009 20:07
 
 

 

 

Słońce już zachodziło, kiedy mieszkańcy miasta Bree przygotowywali się do zebrania miejskiego. Gwar towarzyszący temu nieopadał aż do jego rozpoczęcia. Ludzi ciągle przybywało. Kiedy ostatnie promyki słońca widoczne były na niebie, drzwi sali obrad zostały zamknięte. Rozpoczęło się spokojnie, dopóki nie podjęty został głośny ostatnimi czasy temat kradzieży z siedzib krasnoludzkich. Poruszony został niemalże w każdym calu, gdyż nie raz padały groźby ze strony krasnoludzkich braci, co miasto Bree z ziemią zrównają. Kiedy temat był na wyczerpaniu, do sali wbiegł tęgi mężczyzna, odziany w ciężki pancerz, i kilka głębszych wdechów uprzednio wziąwszy, odparł:

-Krasnoludzi... cały oddział, przybyli po Miguela...

-Doprawdy Kalanerze?

Rzekł do niego sam kustosz i zarazem radny miejski, Miguel, obejmując go jednocześnie bacznym spojrzeniem.

-W takim razie trzeba im wyjść naprzeciw!

Dopowiedział kustosz, po czym zerwał się z miejsca i wyszedl z sali.

W sali zapanował chaos. Wszyscy zaczęli się przekrzykiwać, aż wkońcu usłyszeć się dało znajomy głos, który zagłuszył reszte gawiedzi.

-Nie sądziłem że Miguel postąpi tak pochopnie... Wraz z nim zatem stawie czoła naszym gościom z Gór.

Jak powiedział, tak uczynił i chwile później wraz zresztą mieszkańców zmierzał ku krasnoludom. Dochodząc do południowej bramy, dało się zauważyć pokaźny oddział Naugrimów, odziany w ciężkie płytowe pancerze. Kiedy burmistrz wraz z radą wyszli na przód mieszkańców Bree, jeden z krasnoludów wystapił krok na przód. Grimuald, generałem krasnoludów będący zmierzył spojrzeniem postacie naprzeciwko, i zatrzymał go na kustoszu zaczynając wypytywać się o poniekąd skradzione przedmioty. Wywiazała się zażarta dyskusja. Nagle, podszedłwszy uprzednio do Miguela Kalaner, rozwinał częsciowo w płaszcz zawinięty miecz i do gardła kustosza go przyłożył.

-Zamilcz wreszcie.

Odparł dość spokojnym tonem, zaś na jego twarzy zamalował się niewielki uśmiech. Niemalże w tym samym momencie dało się usłyszeć końskie parsknięcie i tętent kopyt. Zza rogu zabudowań wyjechał jeździec, z włócznią wyciągniętą przed siebie. Podjechawszy do tłumu szybkim ruchem przystawił ją do gardzieli burmistrza. On sam zaś z przestrachem w oczach uniósł jedynie bezradnie ręce. Nagle u jego boku ukazał się znajomy wszystkim jegomość w kapeluszu. Ów mężczyzna to mistrz cechu kupieckiego znajdującego się w Bree, niejaki Ceredir. Spojrzał prosto w oblicze burmistrza i uśmiechnął się szeroko.

-Coo... toż to... zdrada!

Odparł nieco się jąkając burmistrz. Chwile później Kapitan Doren, działając pod wpływem chwili, i widząc przed sobą znienawidzonego człowieka, zbić chciał jego broń. Cios mimo iż celny, był za słaby by całkowicie zbić włócznie. Widząc to, jeździec wyprowadził pchnięcie przebijając gardło burmistrza. On zadławił się krwią i na ziemie upadł. Właśnie wtedy rozpoczęła się bitwa. Doren wraz z obecnymi strażnikami z wściekłością w oczach zaczął napierać na członków cechu. Do walki włączyli się również krasnoludowie. Właśnie z tego powodu, Doren wraz ze strażą zostali z taka łatwością odparci. Kiedy ranni zostali dobici bądz opatrzeni, a niedobitki uciekli, ówczesny mistrz cechu mianował się burmistrzem Bree...

 

 
Poszukiwany, poszukiwana...
 Drodzy gracze, postanowiliśmy poszerzyć nasze szeregi. Jest to związane z nową polityka shardu, którą chcemy wdrożyć. W związku z nią powstało kilka wolnych wakatów, ile? To się okaże po otrzymaniu przez nas podań. 
Co ma być w podaniu? Najlepiej, aby znalazły się w nim następujące punkty: 
  • wiek
  • doświadczenie z uo oraz innymi grami RPG, cRPG, MMORPG itd. Itp. 
  • co najmniej dwa schematyczne scenariusze na questa, eventa (im więcej tym lepiej) 
  • pomysł na zmiany w fabule 
  • ktora/-ymi rasa/-mi chcesz się zająć
  • co dodatkowo możesz zaoferować (tutaj zostawiamy Wam pole do popisu) 
Nabór rozpoczynamy dziś, zaś kończymy gdy uznamy to za stosowne. Podania prosimy o wysyłanie droga mailową do dowolnego członka ekipy.

 

Serwer

Stan serwera: UP
Sciezki Srodziemia przemierza teraz paru wedrowcow.

15.06.2009

KRAWIEC ZYSKAŁ DODATKOWY PRZEDMIOT DO WYKONANIA - NAMIOT

ENJOY:)

 

11.06.2009

PROSIMY O SCIAGNIECIE PLIKOW NOWEJ MAPY

http://endore.angrenost.org/mapa.zip

Użytkownik

Endore Toplista!
 

Endore Toplista

 






Mitril.pl - kopalnia LOTRa, LOTR, WotR, Army Builder

 

Copyright © 2008 by Szczurek & Valamar